Odczuwam lęk... skąd się to bierze i co z nim zrobić?

10 lipca 2025

Pracujemy 48h/ dobę, posiadamy coraz więcej, sięgamy coraz wyżej, stajemy się coraz młodsi i wysportowani, ale jednocześnie coraz bardziej zlęknieni. O co może chodzić?

Ostatnio trafiłam na wypowiedź internautki, która opisała swoje odczucia wewnętrzne lęku i niepokoju w nadziei, że ktoś jej pomoże szybko uporać się z problemem.

Po obserwacjach moich klientów mogę jednoznacznie stwierdzić, że mamy duży problem „lękowy” u znacznej części społeczeństwa. U jednych lęk przybiera konkretną postać, najczęściej spowodowaną oczekiwaniami otoczenia. Boimy się co przyniesie kolejny dzień w pracy, jak poradzę sobie z klientem, czy uda mi się zrealizować target sprzedażowy, czy uzbieram w końcu na ten wymarzony dom i żona wreszcie da mi spokój?

U innych lęk w zasadzie nie jest sprecyzowany. Przeraża nas właściwie wszystko, a za razem nic konkretnego. Żyjemy tak z wewnętrznym niepokojem na co dzień. Budzimy się w nocy zlani potem pomimo braku koszmarów, rano nie chcę nam się wstać z łóżka, bo niewiadomo co złego nas spotka. Wyczekujemy najgorszego, które najczęściej nigdy nie nadchodzi. Jednym słowem boimy się „na zapas”.
O ile pierwsza grupa jak każdy może się domyśleć to ludzie przebodźcowani, właściwie wszystkim: ilością pracy, ilością zobowiązań, ilością informacji, które pochłaniają na co dzień (zewsząd), ilością i jakością jedzenia, którą spożywają. Ale druga? Skąd pomysł, żeby bać się „na zapas”?

Ktoś teraz może pomyśleć, że trzeba wtedy udać się do psychologa, albo psychiatry, ponieważ takie osoby powinny się leczyć farmakologicznie. Część z nich uda się na psychoterapię, lekarz dobierze stosowne farmaceutyki, które jednym pomogą, a drugim nie. No to może medytacje? Medytacje są rzeczywiście czymś wspaniałym, ale pod warunkiem, że jesteśmy w stanie na chwilę wyciszyć umysł, odsunąć na bok to co nas trapi, co wcale nie jest taką łatwą sprawą. Spróbujcie się wyciszyć kiedy w głowie wciąż wybrzmiewają wyimaginowane problemy i nieznane niepokoje.

Co łączy obie opisane przeze mnie grupy zlęknionych osób? Otóż ich naturalna, wrodzona wrażliwość, sposób reagowania na bodźce zewnętrzne, ich emocjonalność, dieta którą stosują (pokarmowa i informacyjna), sposób radzenia sobie z sytuacjami stresowymi, ich kontakt z samym sobą, jego przekonania religijne i światopoglądowe.

Ktoś ostatnio słusznie stwierdził, że nie można w pełni wyleczyć człowieka jeżeli nie weźmie się pod uwagę także jego sfery emocjonalno-duchowej. Jeżeli do tego dołożymy odpowiednią dietę (informacyjno-pokarmową), a także posty (informacyjno-pokarmowe), zastosujemy kilka naturalnych metod wspomagających proces kontroli naszych emocji, to szanse, żeby pomóc ludziom, którym „nie da się pomóc” znacząco wzrastają. Zawsze podkreślam , że dla osiągnięcia maksymalnie najlepszych efektów dobrze jest zadziałać wielokierunkowo i tak jest również w tym przypadku.

Leczenie lęków nie różni się zbytnio od leczenia innych dolegliwości np. związanych z układem pokarmowym takich jak zaparcia czy biegunki. Celowo wymieniłam akurat te dwa objawy ponieważ często występują równocześnie z lękami. Dobrze jest mieć ten fakt na uwadze chcąc pomóc sobie uwolnić się od emocji związanych z lękiem, kiedy zdecydujemy się pozbycie się dolegliwości posługując się metodami naturalnymi lub terapią łączoną z farmakologią.

„AnzuVita znowu nie podałaś konkretnego rozwiązania” :) Ono nie jest uniwersalne i nie ogranicza się do zastosowania jednego preparatu czy zioła, a nawet techniki. Jeżeli masz ochotę to napisz do mnie, a pomogę Ci zrozumieć w czym może tkwić problem i wskażę rozwiązania według mojej najlepszej wiedzy.

baked bread

Więcej