Wiele mówi się o tzw. zakwaszeniu organizmu. W daleko idącym skrócie to stan, w którym krew staje się zbyt gęsta, pełna toksyn. Ów toksyny odkładają się tu i tam co doprowadza do dalszych konsekwencji zdrowotnych.
Problem z zakwaszeniem organizmu ma coraz więcej osób. Szukamy uniwersalnych rozwiązań na tę sytuację i kiedy wpisujemy w wyszukiwarce hasło „jak odkwasić organizm” wyskakują nam artykuły o konieczności jedzenia jak największej ilości warzyw najlepiej zielonych, picie dużej ilości wody, sport.
Czytelnicy pędzą do sklepu wypełniają koszyki zakupowe warzywami, ziołami, natkami. Wracają do domu i robią pyszne smoothie. Z zadowoleniem wypijają koktajl i u części z nich po około 15 min pojawiają się odbicia, po kolejnych 15 min. brzuch zaczyna się powiększać, czują ucisk pod żebrami, w dalszej kolejności u pewnej grupy pojawia się biegunka...
„Takie te warzywa zdrowe, wszędzie je reklamują, miały mi pomóc, a jak one na mnie działają?!” „Lepiej już zostać przy tym co stare i sprawdzone. To są te dobre rady właśnie!”.
Są jednak ludzie, którzy po wypiciu takiego smoothie będą się czuli doskonale. Nie dosyć, że załagodzi ich dolegliwości trawienne, to jeszcze podniesie poziom energii. Sama pisząc ten artykuł jestem w 8 miesiącu ciąży i popijam smoothie ze szpinakiem, bananem i mlekiem roślinnym, żeby ulżyć sobie w dolegliwościach żołądkowych, które występują na tym etapie ciąży :)
W tym momencie, ktoś może wyciągnąć błędny wniosek, że po prostu jednym warzywa służą, a innym nie i trzeba się z tym pogodzić. Dlatego już śpieszę z wytłumaczeniem z jakiego powodu mogą wynikać powyższe komplikacje.
Otóż najczęstszymi przyczynami złego samopoczucia po wypiciu takiego smoothie są: zły stan śluzówki żołądka, „wyziębiona” nieodpowiednim pokarmem śledziona (trzustka), nigdy/niewłaściwie/za rzadko oczyszczana wątroba, wszelkie zaburzenia jelitowe, jedzenie zbyt małej lub zbyt dużej ilości warzyw i owoców na codzień. Tak, można przesadzić z ilością warzyw i owoców, zwłaszcza jedząc same surowe warzywa przez bardzo długi czas, o czym wspominają już nawet wytrawni wieloletni weganie.
Zły stan śluzówki żołądka to temat na odrębny artykuł, natomiast tutaj jedynie wspomnę, że w żołądku stopień zakwaszenia powinien być zawsze na bardzo wysokim poziomie. Kiedy mówimy o zakwaszeniu organizmu to wiele osób ma jednocześnie zbyt mało „zakwaszony żołądek”. Oznacza to, że poziom kwasu żołądkowego jest zbyt niski. Dodatkowo jego pH jest zbyt wysokie. Jednym słowem dbając o odpowiedni poziom i jakość kwasu żołądkowego, a przy tym dodając do swojej diety odpowiednią ilość warzyw mamy bardzo małą szanse na to, żeby doprowadzić do zakwaszenia organizmu. Taka sytuacja mogłaby mieć jedynie miejsce w przypadku długotrwałej diety wysokobiałkowej, bez spożywania odpowiedniej ilości warzyw równoważących pH naszego organizmu. Po pewnym czasie organizm dopomni się jednak o minerały, które występują w węglowodanach, których termika jest neutralna i świetnie wyrównuje poziom kwasowo-zasadowy.
Cała „zabawa” polega więc na tym, żeby tak rotować dostępnym naturalnym pokarmem, żeby w razie konieczności coś odkwasić lub zakwasić. Nie ma złych pokarmów jeżeli pochodzą z natury, sztuką jest tak rotować dietą, żeby dostosować ją do swojego aktualnego stanu zdrowia, do panujących w organizmie warunków, do jakości i ilości Twoich własnych enzymów trawiennych, do tego kim jesteś, pory roku, pory dnia, a nawet Twojego samopoczucia i planów na dany dzień.Żeby jeszcze bardziej skomplikować sytuację powiem, że niestety nie ma uniwersalnego produktu, który może zastosować każdy i w każdej sytuacji czy to na zakwaszenie czy to na odkwaszenie organizmu. To co zakwasza jednych odkwasza drugich i odwrotnie. Niektórzy będą się lepiej czuli kiedy ich organizm jest delikatnie zakwaszony, a inni będą rozkwitali jedynie w zasadowym. Dlatego mamy tyle samo wyznawców diet mięsnych, jak i zwolenników diet roślinnych. Za równo jedni jak i drudzy raz po raz powinni jednak zjeść coś „wrogiego”. Mam tu na myśli coś z obozu przeciwnika, żeby w organizmie zapanowała harmonia i mieli pewność, że niczego nie zabrakło do kompletnego odżywienia komórek ciała i do sprawnej regeneracji.
Jeżeli po tym artykule czujesz, że jesteś jeszcze bardziej „skołowany” niż przed jego przeczytaniem, nie potrafisz dość do ładu ze swoim układem trawienia, a chciałbyś w końcu zrozumieć o co chodzi Twojemu ciału, to służę radą na moich konsultacjach :)